Wagon polewaczka

S 77636

polewaczka-dzis

Kolej musi na codzień walczyć z żywiołem, jakim jest wszechogarniająca roślinność. Na pierwszy rzut oka najpoważniejszym zagrożeniem są drzewa i krzewy, mogące porysować farbę na wagonach, powybijać szyby, a nawet ciężko poranić pechowca wychylającego się akurat przez okno. Trawę jednak także należy usuwać – jej źdźbła kładąc się na główkę szyny znacznie zmniejszają współczynnik tarcia, co w efekcie powoduje poślizgi podczas ruszania pociągu, a także znaczne wydłużenie drogi hamowania. Ponadto pojawienie się jej na torach powoduje użyźnianie podsypki, która zaczyna się zamieniać w glebę – znacznie gorzej odprowadzającą wodę, co z kolei wywołuje przyspieszone gnicie podkładów. Kolejnym argumentem na rzecz usuwania roślinności jest łatwość wywołania w niej pożaru przez sypiący iskrami z komina i gorącym popiołem z popielnika parowóz.

Niegdyś  na kolei pracowała swoista armia ludzi zajmujących się pieleniem toru, a przy okazji czyszczeniem rowów odwadniających, strzyżeniem żywopłotów (chroniących przed tworzeniem się zasp śnieżnych) i temu podobnymi pracami. Były to zajęcia żmudne i wymagające dużo wysiłku.

Najszybszym sposobem walki z chwastami jest jednak ich opryskiwanie środkami chemicznymi. Na normalnym torze istnieją w tym celu specjalne pociągi. Na wąskotorówkach natomiast wagony specjalne do odchwaszczania budowano sposobem gospodarczym.

Stojący obecnie w Rogowie wagon, sfotografowany w 1989 roku na stacji w Lisewie

W 1989 roku nasz wagon był używany na Kolei Gdańskiej, na stacji w Lisewie

Stojący w Rogowie wagon-polewaczka, pochodzący z sieci Kolei Gdańskiej (obecnie Żuławskiej) jest typowym przedstawicielem tej klasy – bardzo podobne można było napotkać na niemalże każdej kolei wąskotorowej PKP. Jest to dość prymitywna konstrukcja. Na ramie węglarki z 1928 roku postawiono nitowany zbiornik pochodzący z normalnotorowego wagonu cysterny przeznaczony na środek chwastobójczy. Wewnątrz zainstalowano wyposażone w kilka śmigieł mieszadło napędzane pasem od osi jadącego wagonu. W umieszczonej obok zbiornika budce dla obsługi znalazł się zawór regulujący tempo wypływu cieczy ze zbiornika.  Herbicyd trafiał następnie do gumowych węży, w których poprzez małe otworki był rozpryskiwany na ławę torowiska.

Węże, za pomocą których polewano tor.

Węże, za pomocą których polewano tor.